Nie rozumiem, co wy wszyscy w tym filmie widzieliście ;-) Mi się nie podobał, zdecydowanie za wolny i na pewno nie był pełną emocji opowieścią, jak napisał WKS. Mam na myśli to, że emocje może i tam były, ale pokazane w taki sposób, że prawie usnęłam. Wg mnie słaby, na pewno nie na takie dobre noty, jak widzę, że dostał.
Muzyka, fajna, ale.. zbyt osłuchana. Zresztą cały film miałam wrażenie, że mi się ze swoją cudownością i ślicznością narzuca za bardzo. A ja tak nie lubię. Także się z moją imienniczką solidaryzuję w wybrzydzaniu na jego temat. ;-)
To jest taki film dla formalistów, trochę jak dzieła Jarmuscha. A może nawet mix Jarmuscha z Kieślowskim. O półkę niżej tylko. Jeśli ktoś ceni w kinie konkret (nie wiem... Bergman, Altman, tego typu kino), to Dolan nie jest chyba dla niego. Ja akurat lubię perfekcję zarówno formalną jak i merytoryczną.
Jarmusch to sobie wypracował całkowicie własny język, więc bym nie porównywała. Co do Kieślowskiego, to nie łapię analogii. Lubię wszystkich wymienionych wyżej, ale nie dałam się na razie uwieść Dolanowi, choć talent na pewno ma, nie da się zaprzeczyć.
Dlatego piszę, że klasę niżej. Kieślowski opiera filmy na emocjach, tak jak Dolan. Jarmusch - robi filmy bardzo wysmakowane formalnie. Też jak Dolan. A raczej Dolan jak Jarmusch. W sumie też inspirację Tarantino u Dolana widzę, szczególnie jeśli chodzi o wybór muzyki.
Ale zgadzam się, że Wyśnione miłości za bardzo się narzucają widzowi tą swoją "filmowością". Dlatego wyżej cenię jego debiut, "Zabiłem moją matkę". Surowszy, ale dla mnie bardziej wiarygodny.
Nie mogę jakoś się zabrać za ten "Zabiłem..". Stoi na półce i się kurzy.. A z tego, co czytałam Wasze opinie, to pewnie ma większą szansę mi się spodobać. "Wyśnione miłości" zdobyłyby moje serce tak z 10 lat temu pewnie. Starość nie radość, nie umiem się cieszyć z takich filmów już. ;-) To samo miałam z "Debiutantami".
[edit] Z Jarmuschem jest inaczej. Ja go doceniłam dopiero jakieś 2 lata temu. Dlatego to porównanie mi zgrzyta. ;-) Tarantino też podziwiam, ale od wielu lat. Chyba więc nie jestem osobą zamkniętą na różne rodzaje filmowych wypowiedzi. Bo oczywiście Altmana i Bergmana to pasjami. ;-)
Tak, też mam podobnie (w ogóle mamy bardzo podobny gust mam wrażenie, nie tylko z tego co Filmaster mi pokazuje). Na Nowych Horyzontach "Wyśnione..." bardzo podobały się @queerdelys i @nula, dziewczynom czyli o pół pokolenia młodszym.
@Nevamarja, może kwestia magicznej pierwszej cyferki. :> Oczywiście żartuję. Właśnie to chyba najmniej kwestia gustu, bo jak pisałam 10 lat temu ten film by podbił moje serce.
Hmm, obawiam się, że to, że mi się "Wyśnione miłości" podobały przeczy wszelkim powyższym wnioskom :)
Ale zgaduję, że mogły się na to nałożyć dwa czynniki, o charakterze przypadkowym. Po pierwsze to, że raczej takiego kina nie oglądam, więc był to dla mnie jakiś efekt nowości (w ogóle się na to na ENH nie wybierałem, poszedłem w ostatniej chwili, bo mi michuk kazał ;)). A po drugie to, że może dostrzegłem w którejś z postaci siebie? Dla uniknięcia nieporozumień nadmienię jednak, że nie rysuję kresek na ścianie ;)
A ja miałam wrażenie, że ten film jest ulepiony z dobrze mi znanych (i lubianych przeze mnie) elementów, motywów. I chyba też siebie gdzieś widziałam, ale to akurat nie jest dla mnie powodem, żeby jakiś film lubić. ;-)
Co do zarzutów, to za muzykę mogłabym dać nawet mniej, 6 to mój max ;-) (nie przeczę, że nie była dobra, tylko raczej źle dopasowana, sama w sobie ok, ale muzyka filmowa to już coś innego, nie oni ją tworzyli). A zdjęcia hm... no jakieś super nie były, u Kieślowskiego są o wiele lepiej zrobione:P Być może jeszcze się nie przekonałam do młodych twórców, ot point.
Mnie się nie podoba zgniatanie nowych filmasterów. To, że komuś się nie podobał i z sensem o tym pisze jest ok. Była ostatnio mowa o tym, że przydałyby się nowe siły w serwisie, bo rozmowy odbywają się w zbyt wąskim, starym gronie. Nie zniechęcajmy do dyskusji. Czuwaj!:)
Litości, kto kogo zgniata? Nikt przecież nie napisał, że Ida nie ma prawa do swojego zdania. Wszyscy mamy i wydaje mi się, że wyszła z tego całkiem kulturalna dyskusja.
Ida
napisał(a) o Wyśnione miłości (5)
Nie rozumiem, co wy wszyscy w tym filmie widzieliście ;-) Mi się nie podobał, zdecydowanie za wolny i na pewno nie był pełną emocji opowieścią, jak napisał WKS. Mam na myśli to, że emocje może i tam były, ale pokazane w taki sposób, że prawie usnęłam. Wg mnie słaby, na pewno nie na takie dobre noty, jak widzę, że dostał.
nevamarja
Ja z kolei nie rozumiem, jak można dać temu filmowi zaledwie 5 za zdjęcia. Pozostaje trzymać się tezy, że wszystko jest kwestią gustu. ;)
doktor_pueblo
... albo zaledwie 6 za muzykę.
lamijka
Muzyka, fajna, ale.. zbyt osłuchana. Zresztą cały film miałam wrażenie, że mi się ze swoją cudownością i ślicznością narzuca za bardzo. A ja tak nie lubię. Także się z moją imienniczką solidaryzuję w wybrzydzaniu na jego temat. ;-)
michuk
To jest taki film dla formalistów, trochę jak dzieła Jarmuscha. A może nawet mix Jarmuscha z Kieślowskim. O półkę niżej tylko. Jeśli ktoś ceni w kinie konkret (nie wiem... Bergman, Altman, tego typu kino), to Dolan nie jest chyba dla niego. Ja akurat lubię perfekcję zarówno formalną jak i merytoryczną.
lamijka
Jarmusch to sobie wypracował całkowicie własny język, więc bym nie porównywała. Co do Kieślowskiego, to nie łapię analogii. Lubię wszystkich wymienionych wyżej, ale nie dałam się na razie uwieść Dolanowi, choć talent na pewno ma, nie da się zaprzeczyć.
michuk
Dlatego piszę, że klasę niżej. Kieślowski opiera filmy na emocjach, tak jak Dolan. Jarmusch - robi filmy bardzo wysmakowane formalnie. Też jak Dolan. A raczej Dolan jak Jarmusch. W sumie też inspirację Tarantino u Dolana widzę, szczególnie jeśli chodzi o wybór muzyki.
Ale zgadzam się, że Wyśnione miłości za bardzo się narzucają widzowi tą swoją "filmowością". Dlatego wyżej cenię jego debiut, "Zabiłem moją matkę". Surowszy, ale dla mnie bardziej wiarygodny.
lamijka
Nie mogę jakoś się zabrać za ten "Zabiłem..". Stoi na półce i się kurzy.. A z tego, co czytałam Wasze opinie, to pewnie ma większą szansę mi się spodobać. "Wyśnione miłości" zdobyłyby moje serce tak z 10 lat temu pewnie. Starość nie radość, nie umiem się cieszyć z takich filmów już. ;-) To samo miałam z "Debiutantami".
[edit] Z Jarmuschem jest inaczej. Ja go doceniłam dopiero jakieś 2 lata temu. Dlatego to porównanie mi zgrzyta. ;-) Tarantino też podziwiam, ale od wielu lat. Chyba więc nie jestem osobą zamkniętą na różne rodzaje filmowych wypowiedzi. Bo oczywiście Altmana i Bergmana to pasjami. ;-)
michuk
Tak, też mam podobnie (w ogóle mamy bardzo podobny gust mam wrażenie, nie tylko z tego co Filmaster mi pokazuje). Na Nowych Horyzontach "Wyśnione..." bardzo podobały się @queerdelys i @nula, dziewczynom czyli o pół pokolenia młodszym.
nevamarja
Mnie się "Wyśnione miłości" podobają bardzo, a jestem taka stara jak i Wy. Chyba nie ma reguły. ;)
lamijka
@nevamarja, może jesteś młodsza no nie wiem, duchowo, psychicznie, coś takiego. Poza tym, chyba dzielą nas ze 2-3 lata.
michuk
oho, od psychicznych się wyzywają, będzie flame.
nevamarja
@lamijka Tak, sądzę, że to kwestia psychiki a nie wieku, no i oczywiście gustu. 2-3 lata to dużo? ;)
lamijka
@Nevamarja, może kwestia magicznej pierwszej cyferki. :> Oczywiście żartuję. Właśnie to chyba najmniej kwestia gustu, bo jak pisałam 10 lat temu ten film by podbił moje serce.
lamijka
Są jakieś punkty sporne, nie pamiętam jakie. ;-) Ale to prawda, więcej zbieżnych.
doktor_pueblo
Hmm, obawiam się, że to, że mi się "Wyśnione miłości" podobały przeczy wszelkim powyższym wnioskom :)
Ale zgaduję, że mogły się na to nałożyć dwa czynniki, o charakterze przypadkowym. Po pierwsze to, że raczej takiego kina nie oglądam, więc był to dla mnie jakiś efekt nowości (w ogóle się na to na ENH nie wybierałem, poszedłem w ostatniej chwili, bo mi michuk kazał ;)). A po drugie to, że może dostrzegłem w którejś z postaci siebie? Dla uniknięcia nieporozumień nadmienię jednak, że nie rysuję kresek na ścianie ;)
lamijka
A ja miałam wrażenie, że ten film jest ulepiony z dobrze mi znanych (i lubianych przeze mnie) elementów, motywów. I chyba też siebie gdzieś widziałam, ale to akurat nie jest dla mnie powodem, żeby jakiś film lubić. ;-)
umbrin
Snobistyczny film zapewne. Dobrze, że nie wszystkim się podoba:)
doktor_pueblo
Pokaż mi film, który się wszystkim podoba, a powiem Ci, że mi się nie podoba ;)
lamijka
"Róża".
Doktorze, przecież nie jesteś aż tak uzależniony od opinii innych. ;-)
doktor_pueblo
Nie wierzę, żeby Róża podobała się wszystkim. Są ludzie, którzy nie lubią filmów depresyjnych, czy filmów o przemocy, nie wiem jak się odnajdą w Róży.
lamijka
Masz rację, nawet na Filmasterze zdarzają się tacy malkontenci, co ją na 7/10 oceniają. :P
Ida
Co do zarzutów, to za muzykę mogłabym dać nawet mniej, 6 to mój max ;-) (nie przeczę, że nie była dobra, tylko raczej źle dopasowana, sama w sobie ok, ale muzyka filmowa to już coś innego, nie oni ją tworzyli). A zdjęcia hm... no jakieś super nie były, u Kieślowskiego są o wiele lepiej zrobione:P Być może jeszcze się nie przekonałam do młodych twórców, ot point.
umbrin
Mnie się nie podoba zgniatanie nowych filmasterów. To, że komuś się nie podobał i z sensem o tym pisze jest ok. Była ostatnio mowa o tym, że przydałyby się nowe siły w serwisie, bo rozmowy odbywają się w zbyt wąskim, starym gronie. Nie zniechęcajmy do dyskusji. Czuwaj!:)
nevamarja
Litości, kto kogo zgniata? Nikt przecież nie napisał, że Ida nie ma prawa do swojego zdania. Wszyscy mamy i wydaje mi się, że wyszła z tego całkiem kulturalna dyskusja.
lamijka
@umbrin, ale to pachnie cenzurą. Ma nie być polemicznych komentarzy pod opiniami 'nowych' filmasterów?
umbrin
Właśnie chodzi o to, że mają być.
lamijka
Nic z tego nie rozumiem. :-)
doktor_pueblo
Ja się też pogubiłem w umbrinowej logice. Trzeba by zapytać Idy, czy się czuje zgniatana. Mam nadzieję, że nie :)
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook